![]()
|
Rejestracja: 19-09-2008 11:55
Skąd: fields of love
|
![]() "Turning Dragon" to produkcja nie najswieższa a i artysty przedstawiać nie trzeba, niemniej jednak warto, a nawet trzeba powiedzieć parę słów o tej płycie. Ostatnia, najnowsza produkcja cudownego dziecka elektroniki to zupełne odejście od tego co prezentował na poprzednich albumach. Wielowątkowe poszarpane hymny ustąpiły miejsca hedoniczno-paranoicznej psychozie. Tak więc mamy tutaj przester, hałas, dysharmonie, intencjonalne fałsze, brud, wszystko powykręcane do granic możliwości, wszystko brudne a zarazem krystalicznie czyste w sensie produkcji. Kwaśne, acidowe plamy wypluwane z syntezatora przywodzą na myśl muzykę z czasów, kiedy im głośniej było, tym lepiej, a lsd stanowił substytut owsianki. Nie wszystkim miłośnikom Clarka ta płyta przypadnie do gustu. Wielu zapewne pamięta go z debiutanckiej "Clarence Park", gdzie C. raczył słuchacza elektroniczną melancholią. Na "Turning Dragon" nie ma już miejsca na pejzaże, jest za to tłusto od dźwięków, jest kontrolowana paranoja i ciężka, gęsta atmosfera. I tak jak w każdym szaleństwie jest metoda, tak na "Dragonie" jest wielowarstwowość, maestria i niebanalne pomysły. Kto myśli inaczej ten gamoń! Clark - Truncation Horn Arsov_Tatarchev edytował(a) ten post dnia 06-04-2009 o godzinie 16:52
|
|
-- myśl świnio! 06-04-2009, 16:50 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 20-12-2008 15:07
Skąd: Cambridge
|
Sorry, ze nie na temat muzyczny ale co toto jest na srodku okladni, bo mi sie kojarzy jednoznacznie z pisiorkiem Dobra, ide juz spac bo od rzeczy mowie |
| 07-04-2009, 01:24 | Link | Cytuj |