![]()
[ 1 ] 2 3 następna »
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Madera - Portugalia - Kwiecień 2010 - część 1 Święta wielkanocne dobiegają pomału końca, brzuchy napełnione do syta wiec pora na troszkę ruchu. Po trzeciej w nocy pakujemy plecaki i walizki do samochodu i kierujemy się w stronę lotniska Stansted. Po godzinie jazdy, odstawiamy samochód na parkingu i udajemy się do stanowisk Easyjet, który to przerzuci nas na Maderę. Wulkaniczna wyspa oddalona od północnych wybrzeży Afryki o około 570km zaś od Lizbony o około 850km, jest kraina wiecznej wiosny. W przeciwieństwie do wysp Kanaryjskich, które oddalone sa o ok 350km, temperatura tu nie osiąga ekstremalnych wartości, lecz przez cały rok oscyluje w granicach 16 - 22 stopni Celcjusza. Lot na Madera trwa niecałe 4 godziny. lecąc w pochmurny dzień patrząc przez małe okienko samolotu możemy dostrzec wynurzający się ponad chmury najwyższy szczyt wyspy Pico Ruivo (1861m n.p.m.) Gdy samolot przebija chmury, naszym oczom ukazuje się skaliste wybrzeże oraz lotnisko. Duze poruszenie w samolocie robi widok pasa startowego... który w dłużej części umieszczony jest na palach wzdłuż linii brzegowej. Samolot ląduje bez problemów, a nas wita blask porannego słońca i miły powiew ciepłego wiatru, tak teraz już czujemy - jesteśmy w raju. Odprawa, odbiór walizek, oraz transport do firmy w której wynajęliśmy samochód trwa sprawnie i już po około 30 minutach siedzimy w samochodzie. Szybkie ustawiania nawigacji i Peugeot 207 rusza w swoja kolejna trasę po wyspie. Nasz hotel znajduje się na północno - zachodnim krańcu wyspy w miejscowości Porto Moniz. Mamy do przejechania ok 70km. Pierwszy efekt wyspy niesamowity - przemieszczamy się u podnóża wielkiego masywu górskiego, w którym toczy się odwieczna walka człowieka z natura. Domki zawieszone na polkach skalnych, ogródki wykorzystujące każdy minimalny skrawek równości oraz trzy bądź czterokilometrowe tunele wykute w skale pokazują jak wielki wysiłek włożyli ludzie by moc tu żyć. Od lotniska wzdłuż stolicy biegnie bardzo ładna autostrada, niestety prowadzący nie może podziwiać widoków, ponieważ droga jest kreta, a na trasie jest kilkanaście tuneli. W miejscowości Ribeira Brava zjeżdżamy z autostrady i udajemy się wąwozem na druga stronę wyspy. Na trasie do Sao Vincente widać najwięcej szkód które spowodowały zimowe nawałnice. Pozrywane drogi, objazdy, zawalone domy poruszają wyobraźnie i pokazują efekt walki, która rozegrała się tu niespełna dwa miesiące temu. Druga strona wyspy wita nas także słońcem, oraz kolejna seria cudownych widoków i długich tuneli. Po około godzinie i piętnastu minutach dojeżdżamy do Hotelu. Jako kierowca mogę powiedzieć jedno... silnik 1.6 to wyraźnie za mało jak na wzniesienia, które pokonaliśmy. Hotel Moniz Sol od samego początku rozkłada nas na łopatki widokiem z balkonu... zresztą sami zobaczcie na zdjęciu: Mozna by rzecz: place to die for... czyli miejsce za które można by umrzeć. Hotel bardzo fajny, czysty, obsługa mila. Wyposażony w basen, jacuzzi, saunę, saunę turecka. Po całym dniu zwiedzania idealne miejsce do zrelaksowanie i odnowy biologicznej. W hotelu mieści się także restauracja oraz bar. W recepcji dostępny darmowy internet wifi, jest także jeden komputer z którego można korzystać za darmo. W pokoju także znajduje się gniazd do podpięcia laptopa do sieci. Wszystko to wliczone w cenę. Hotel na pewno godny polecenia. Mozę jeszcze troszkę o miejscowości Porta Moniz. Na pewno idealna na wypoczynek, bez głośnych klubów, dyskotek. Znajduje się tu kilka restauracji, oraz największa atrakcja tego miejsca czyli naturalne baseny - bilet całodniowy to wydatek 1.5 euro. Miejscowość bardzo senna o czym przekonaliśmy się już pierwszego wieczoru. Jako, ze byliśmy na początku kwietnia, sezon turystyczny tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczął, co ma oczywiście swoje wady i zalety. Jedna z wad był fakt ze restauracje nastawione są bardziej na lunch niż na kolacje i większość z nich wieczorami była zamknięta. W miejscowość tej znajduje się także sklep spożywczy SPAR, który jest otwarty do 8.30 wieczorem. Jeżeli chodzi o jedzenie w restauracjach ceny bardzo zróżnicowane, natomiast większość z nich posiada menu dnia, gdzie za ok 10 - 12 euro mamy posiłek złożony z: zupy dnia, dania głównego ( bardzo pyszne ryby grillowane bądź mięso ) oraz deseru. W sklepach ceny zbliżone do angielskich. Jeżeli chodzi o wina to ceny zaczynają się już od 1,5 euro za butelkę wina portugalskiego, zaś miejscowe wino Madeira ( wzmacniane brandy) kosztuje w granicach 7-8 euro za najtańsza butelkę. cdn. payol |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 30-04-2010, 09:48 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Madera - Portugalia - Kwiecień 2010 - część 2 Jaskinie Sao Vincente i Lewada 25 wodospadów Jaskinie Sao Vicente i levada 25 wodospadów. Wczesnym rankiem zrywamy się z łózka. Słonce nieśmiało zagląda przez okno a my pełni animuszu rozpoczynamy drugi dzień naszych wakacji. Dziś postanowiliśmy zapoznać się z zachodnia częścią wyspy. Jako pierwszy punkt naszej trasy wybraliśmy jaskinie w Sao Vicente. Miejscowość ta oddalona jest od Porto Moniz o około 15 - 20 minut jazdy piękna i malownicza trasa wzdłuż północnego wybrzeża. Jaskinie, w lokalnym języku nazywane: Grutas de São Vicente powstały podczas ostatnie erupcji wulkanu około 400 tysięcy lat temu. Płynna magma zastygając utworzyła przepiękny i bardzo tajemniczy świat podziemnych korytarzy. Trasa dostępna dla turystów to 700m chodników. Zwiedzanie odbywa sie w grupach, całość prowadzi przewodnik. Przed zwiedzaniem jaskiń, zostaliśmy zaproszeni do muzeum w którym możemy zapoznać się z historia archipelagu, geneza powstawania wysp. Obejzelismy także film w technologi 3d opisujący procesy zachodzące podczas wybuchów wulkanów. Całość czyli zwiedzanie jaskiń oraz muzeum to około 1 - 1,5 godziny. Ceny (kwiecień 2010) bilet normalny: 8 euro, bilet dla dzieci do 14 roku, seniorów oraz grup - 6 euro. Nie tracąc czasu, wsiadamy w samochód i udajemy się w dalsza drogę. Tym razem zaczynamy się piąć w gore, niestety samochód nie jest za mocny i w niektórych miejscach redukcja do pierwszego biegu ratowała nas przed zatrzymaniem się na stromych podjazdach. Po około godzinie jazdy, plus kilku postojach na punktach widokowych dojeżdżamy do parkingu przy wejściu do szlaku - 25 pięciu wodospadów. Moze kilka slow ogólnie o lewadach. Lewady to nic innego jak kanały doprowadzające słodką wodę z gór do miejscowości znajdujących się w dolinie. Początek lewad datuje się na XV wiek, zasilały w wodę plantacje trzciny cukrowej, mango, marakui. W obecnych czasach jest to jedna z głównych atrakcji turystycznych Madery. Długość szlaków biegnących wzdłuż lewad szacowana jest na około 2000km! Szlaki te są o zróżnicowanym stopniu trudności, biegną przez lasy wawrzynowe, wąwozy, rezerwaty przyrody często na ich trasie znajdują się wodospady. Lewada 25 wodopsadow wiedzie przez pierwsze 2-3 km asfaltowa droga mocno w dol. Droga kończy sie nagle, a z centralnego punktu w którym możemy skorzystać z toalety rozpoczynają się szlaki w rożnych kierunkach. My zdecydowaliśmy się udać w kierunku wodospadów. Początek to kilkaset schodków w dol, w późniejszym etapie szlak już nie ma większych wzniesień i spadków. Otacza nas piękno przyrody, niesamowite drzewa, kolorowe kwiaty, oraz wiele gatunków ptaków. Temperatura około 20 stopni, wymarzona na spacer. Po około 20 minutach dochodzimy do pierwszego wodospadu, którego szum było już słychać z oddali. Mozna przy nim zatrzymać się na małą przerwę i przygotować sie do dalszej drogi. Szlak w kolejnym etapie zmniejsza się, droga kurczy aż do momentu gdzie posuwamy się cienka pulka skalna, na szczęście zabezpieczona barierkami. Wąskość tego szlaku powoduje, ze w niektórych miejscach jest problem z miniecie sie z druga osoba - stanowi to na pewno wielkie wyzwanie dla osób z lekiem wysokości, ponieważ pulka ta zawieszona jest dość na dość znacznej wysokości. Po około godzinnym marszu dochodzimy do punktu kulminacyjnego - miejsca gdzie w czasie deszczu możemy zobaczyć 25 wodospadów wpadających w jedno miejsce. Deszczu nie było, ale wodospady naprawdę cudne. W tym miejscu można spędzić naprawdę długie chwile wsłuchując się w szum wody i śpiew ptaków. Lewada 25 wodospadów jest na pewno godna polecenia. Pamiętajcie jednak, ze są to góry i należny do takiej wyprawy się odpowiednio ubrać i przygotować. cdn payol |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 30-04-2010, 09:55 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Madera - Portugalia - kwiecień 2010 - cześć 3 Funchal kolejka linowa i Tropikalny ogród. Dziś pora na zawitanie do stolicy Madery. Funchal, bo w tej miejscowości znaleźliśmy się dzisiaj, to największe miasto Madery zamieszkuje to ponad 100 000 osób. Główne życie miejskie odgrywa się wokół portu do którego codzienni odwiedzają potężne statki turystyczne z całego świata. Miasto zostało założone w 1421 roku. W odległych czasach był to ostatni postój w drodze do Ameryki. Znajdują się tu także polskie akcenty: willa (niestety niedostępna dla zwiedzających) w której zimę 1930 - 31 spędził Marszałek Józef Piłsudski. W obecnych czasach najbardziej znana osób pochodząca z Funchal jest niewątpliwie portugalski piłkarz Ronaldo. Funchal wita nas ładna słoneczna pogoda, oraz dość dużym korkiem na drodze. Poruszamy się wzdłuż portowego wybrzeża w poszukiwaniu parkingu. Okazuje się ze tuz przy stacji początkowej kolejki górskiej znajduje się duży parking, koszt całodniowego postoju to 5 euro. Telefericos da Madeira - czyli kolejka linowa to jedna z większych atrakcji Funchal. 1.5 kilometrowy wyciąg transportuje wagoniki z turystami wprost na gore o nazwie Monte z której rozpościera się niesamowity widok na miasto oraz port i zatokę. Szczyt znajduje sie na wysokości 560m n.p.m. Przeszklone wagoniki mieszczą do 6 osób, jednakże jeżeli jesteśmy mniejsza grupa nie ma problemy by mieć wagonik tylko dla siebie. Podroż trwa około 15 minut, a średnia prędkość to 5.6km/h. Wagoniki podjeżdża w odstępach około 1 minuty, wiec nie ma problemu z drugimi kolejkami, my czekaliśmy około 5 minut. Przejazd jest naprawdę niesamowity, wagonik wolnym ruchem przesuwa sie nad dachami domów mieszkalnych, ogrodów, pnąc się coraz wyżej ponad autostrada. Czym wyżej tym widok jest pełniejszy, z góry możemy docenić wielkość miasta oraz walkę o każdy skrawek ziemi do wykorzystania. Po 15 minutach wzdychania i zachwycania się widokami wysiadamy na stacji końcowej Monte. Tu w restauracji pijemy kawę, podziwiając jeszcze przez chwile zatokę, po czym udajemy się do tropikalnych ogrodów które znajdują się nieopodal stacji kolejki. Monte Palace Tropical Garden - to olbrzymie ogrody rozciągające się na powierzchni 70 000m2 Powstały w 18 wieku. W ogrodzie tym możemy spotkać roślinność z całego świata, i mam tu na myśli także tak odlegle zakątku jak Nowa Zelandia czy Ameryka Poludniowa. W ogrodach tych znajduje się około 100 000 typów roślinności z całego świata. Ogród rozciąga się na dużej powierzchni poprzecinanej wzniesieniami, dolinami, jeziorkami w których możemy spotkać sporo egzotycznych ryb. Ciekawa architektura, olbrzymia ilość zieleni, powoduje ze chciałoby się tu zostać na dłużej. Niestety ogrody maja godziny otwarcia i zamknięcia. Tak ogrody jak i kolejka funkcjonują w godzinach 9:30 - 18.00, muzeum które znajduje się na terenie ogrodu można zwiedzać do godziny 16.00. Jeżeli chodzi o ceny - warto zakupić biletu laczany który upoważnia nas wjazdu i zjazdu kolejka oraz do wejścia do ogrodów. Cena łączonego biletu to 22,50 E. Do ogrodów można się także dostać w inny sposób. Z miasta dojeżdżają tu także autobusy linie: 20, 21 i 22 - jest to na pewno ekonomiczniejsza wersja, jednak odbierająca nam przyjemność podziwiania widoków podczas przejazdu kolejka. Przy dolnej stacji kolejki jemy późny lunch, wybór restauracji jest potężny a średni zestaw obiadowy to wydatek w granicach 10 euro. Po cały dniu atrakcji wieczorem wracamy do Porto Moniz, gdzie oddajemy się błogiemu relaksowi w hotelowy jacuzzi, saunie i basenie. cdn payol ps. ostatnia cześć relacji z rejsu replika lodzi Kolumba, oraz jazdy po zachodnim wybrzeżu wyspy w trakcie pisania... |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 30-04-2010, 10:02 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Madera - Portugalia - kwiecień 2010 - cześć 4 Rejs replika statku Kolumba. To juz końcówka naszej przygody na Maderze. Pierwsza cześć dnia postanowiliśmy spędzić na morzu. W porcie mamy do wyboru kilka wycieczek oferowanych przez lokalne biura podroży. My zdecydowaliśmy się na ta najbardziej egzotyczna - rejs replika statku Kolumba z 15 wieku. Santa Maria była przygotowana na Expo, które odbyło się w Lizbonie w 1998 roku, przez 25 dni statek odwiedziło prawie 100 000 gości. Obecnie ten długi na 22m statek stanowi atrakcje turystyczna w porcie Funchal. W trakcie dnia odbywają się 2 rejsy, pierwszy o 10:30 w którym zdecydowaliśmy się wziąć udział, oraz drugi o godzinie 13:30. Rejs trwa około 3 godziny, pieszym etapem jest wypłyniecie na pełny ocean w poszukiwaniu delfinów... tak my mieliśmy to szczęście, te przemiłe ssaki pokochały dźwięk silników, i bardzo często urządzają sobie zabawy płynąc i skacząc dookoła lodzi. Po około godzinie przybliżyliśmy się do lądu by podziwiać widoki na wyspę oraz potężne 500m klify które rozciągają się wzdłuż południowego wybrzeża. Mila niespodzianka przygotowana przez załogę statku był poczęstunek lokalnymi słodyczami oraz mocnym winem madera. Na statku znajduje się także mała knajpka w której można wypić kawę, napoje bądź zamówić drobne przekąski. Pod pokładem znajduje się bardzo fajne pomieszczenie wzorowane na tym z XV wieku. Po 2 godzinach statek zawraca i kieruje się w stronę portu Funchal, z daleka to miasto robi jeszcze większe wrażenie. Po trzech godzinach wracamy na stały lad. Cena za rejs to 30 euro. Resztę dnia postanowiliśmy spędzić na ladzie, upuszczając stolice udaliśmy się w kierunku północno-wschodnim gdzie nieopodal miasteczka Canical znajdują się niesamowite klify i cypel który stanowi idealne miejsce na kilkugodzinne spacery. Dalej trzymając się zachodniej części, zostawiamy autostrady i krętymi dróżkami, wzdłuż wybrzeża podążamy w kierunku naszej miejscowości. Po drodze zatrzymujemy się na lunch w małym miasteczku Porto da Cruz, które wciska się w potężne klify. Dalej droga robi się coraz gorsza często wiedzie pulkami skalnymi, gdzie mieści się tylko jeden samochód. Jechaliśmy tak przez około godzinę, góra, dol i niekończące się zakręty do tego tunele, które bardzo różniły się od tych na autostradzie, kute w skalnej ścianie z ostrymi wystającymi skalami, nieoświetlone w których gdzieniegdzie woda przbijala się tworząc wodospad spadający wprost na szybę samochodu. O dziwo trasa która wyglądała na mapie na łatwą, przyniosła nam wiele niezapomnianych emocji i ekscytujących widoków. Wieczorem zawitaliśmy do hotelu, tak to już ostatnia noc, jutro oddajemy samochód i wracamy do zimnego Londynu. Wylatując z Madery, zegnamy się z tym cudnym miejscem, z lekkim poczuciem niedosytu..tydzień czasu to za mało by poznać ta wyspę. Dlatego tez, obiecujemy sobie ze tam wrócimy by pochodzi po górach, odkryć kolejne lewady i zapewne zrobić kolejne 1000 zdjęć. the end. peace payol http://www.touchtheworld.blox.pl/ |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 30-04-2010, 13:13 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 29-02-2008 10:28
Skąd: Londyn
|
Payol - absolutnie super-fantsmagorycznie! juz wiem gdzie pojade tyle ze kuzwa - prawo jazdy mam, w PL jezdzilam 10 lat a w UK od 11 juz nie jezdze hehe |
|
-- dramatem naszej epoki jest to ze glupota zabrala sie do myslenia 30-04-2010, 13:36 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 08-05-2008 16:53
Skąd: Brzózki Stare
|
dla mnie bomba next destination Madeira ! |
|
-- semper idem 30-04-2010, 13:47 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
No to raczej bym proponowal wziac kierowce... trasy dosc wymagajace, chyba dosc ciezkie jak na przypominanie sobie jak to sie jezdzi |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 30-04-2010, 13:48 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 29-06-2008 23:39
|
No dobra. bilety na kwiecien zabookowane Rok po Payolu Madeire nawiedza hordy hannibalowe. Bedziemy polowac na wieloryby i ujezdzac rekiny Stay tuned ... |
| 29-12-2010, 20:34 | Link | Cytuj | |
|
Rejestracja: 29-06-2008 23:39
|
W ramach przygotowan znalazlem to: http://www.thebrit.co.uk/special-features.html?start=1 (na dole strony "Next" do nastepnego numeru) P.S. Uzywal ktos z was kamizelek ratunkowych dla 2 latka ? Chce zabrac Kacpra polowanie na delfiny. Wyglada na to ze tyko napelniane automatycznie gwarantuja odwrocenie twarza do gory po wpadnieciu do wody. Ma ktos jakies doswiadczenia ? |
| 01-01-2011, 16:53 | Link | Cytuj | |
|
Rejestracja: 29-06-2008 23:39
|
Payol, pamietasz jeszce wasza wyprawe do 25 fontes ? Znalazlem to: http://activityworkshop.net/hiking/madeira/rabacal.html wyglada na to ze pierwszy odcinek ma duza roznice wysokosci. Bardzo stromo tam jest ? Da sie zejsc i wejsc z dzieciakiem w nosidelku na plecach ? hannibal_piotr edytował(a) ten post dnia 02-01-2011 o godzinie 18:39
|
| 02-01-2011, 18:39 | Link | Cytuj |
[ 1 ] 2 3 następna »