![]()
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Taroudant & Tiout Kolejny dzień w Maroko wita nas pochmurnym niebem. O dziwo nie jest to zła wiadomość, ponieważ dziś udajemy się na wycieczkę do miejscowości Taraudant i oazy Tiout. Wczesnym rankiem wyjeżdżamy z Agadiru i kierujemy się w kierunku wschodnim. Taraudant oddalone jest o 100km i około 1,5h jazdy od Agadiru. Po drodze spotyka nas pierwsza niespodzianka. Tuz przy drodze kozy zaczynają przeczyć normalnym zasadom grawitacji.. zresztą zobaczcie: Taroudant wita nas niesamowity widokiem murów otaczających stara cześć miasta. Nie jest to turystyczny Agadir, tu tak naprawdę można poczuć prawdziwy klimat Maroka. Waskie, zatłoczone uliczki, hałas, tłumy miejscowych, często nieufnie spoglądających w twoja stronę, to zupełnie inne oblicze tego kraju. W starej medynie znajduje się także oddzielnie ufortyfikowana cześć miasta zwana kasba. Jedna z głównych atrakcji miasta, poza oczywiście fortyfikacja obronna są 2 targi zwane sukami. payol edytował(a) ten post dnia 09-07-2010 o godzinie 13:17
|
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 09-07-2010, 13:11 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Olbrzymia ilość towarów, wszędobylskie targowanie, egzotyczne przyprawy, owoce, tkaniny wszystko to zamknięte w labiryncie wąskich korytarzy - miejsce naprawdę warte zobaczenia. Spędzamy tam parę dobrych godzin. |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 09-07-2010, 13:13 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 07-05-2008 21:40
Skąd: Londyn
|
Po południu udajemy się do oddalonej o ok 30 minut jazdy oazy Kasbah Tiout. Robiąca niesamowite wrażenie wioska w dolinie u podnóża Atlasu zamieszkała przez kilkadziesiąt rodzin. Najbogatszy z mieszkańców ma 3 zony i 27 dzieci. Cala rodzina zajmuje się obsługa turystów, począwszy od przygotowania potraw, kończąc na organizacji wycieczki na osiołka do pobliskiej oazy. Miejsce bardzo ciekawe, pełne kolorytu, dające możliwość podglądnięcia ludzi żyjących bliżej natury. Tu pierwszy raz spotykamy się z potrawa serwowana w klasycznym marokańskim naczyniu: Tadzin (Tajine) Przejażdżka na osiołkach, spacer po oazie, była ukoronowanie wycieczki. Wieczorem wracamy do Agadiru, by następnego dnia znów ładować nasze baterie, wygrzewając się w afrykańskim słońcu. peace payol. |
|
-- - Jednego... - Ilu Jasnowidzow potrzeba do wkrecenia jednej zarowki :) 09-07-2010, 13:16 | Link | Cytuj |
|
|
Rejestracja: 29-02-2008 10:28
Skąd: Londyn
|
piekne zdjecia - szczegolnie te przyprawy |
|
-- dramatem naszej epoki jest to ze glupota zabrala sie do myslenia 09-07-2010, 13:35 | Link | Cytuj |